
Dzieci mają głos! Dostrzeż i doceń dziecięce NIE.
Ona znowu za pięć ósma wkłada jedne buty, później kolejne i znowu te pierwsze. Nigdy nie wyjdziemy z domu. On znowu nie słucha, jak dziesiąty raz powtarzam wieczorem, że czas na kąpiel. Jest już prawie dwudziesta. Znowu cały wieczór napięcia, krzyku, proszenia o kąpiel i zasypianie. Horror. Znasz to? Pewnie! Każdy z nas przechodzi przez takie sytuacje i setki innych sytuacji kilkanaście razy dziennie. A gdyby tak… zacząć rozmawiać?
Umiejętność słuchania
Dzieci nas słuchają. Dzieci robią dokładnie to, o co je poprosimy. O ile umiejętnie wysłuchamy ich i ich potrzeb. O ile dostrzeżemy ich potrzeby. Dzieci nas naśladują. Jeśli je akceptujemy i bierzemy pod uwagę, to chętnie współdziałają. A im bardziej my jesteśmy wobec nic uparci, tym mocniej one się upierają. Kluczem do wychowania dziecka bez przemocy, bez poleceń Natychmiast idź się myć! W tej chwili zakładaj buty i wychodź z domu! – jest… rozmowa, umiejętność słuchania i traktowanie dzieci serio.
Budowanie relacji jest jedną z podstawowych i jedną z najprzyjemniejszych potrzeb w naszym życiu. Umiejętność kontaktu nie jest trudna i nie wymaga – wbrew pozorom – jakiś szczególnych przygotowań, predyspozycji, kompetencji. Żeby go nawiązać wystarczy, że wiemy, co się dzieje w nas, w naszych myślach i uczuciach, i co się dzieje między nami. By relacja zaistniała wystarczy słuchać i zostać wysłuchanym, a następnie zareagować w adekwatny sposób, proponując rozwiązania. Dzieci nieustannie dają nam informację zwrotną na ten temat. To one inicjują kontakt w relacjach z dorosłymi. Kiedy usłyszymy dziecko, ono zostanie wysłuchane – pojawia się szansa na wartościowy kontakt. Umiejętnością budowania relacji na linii rodzic – dziecko jest – bez wątpienia – dostrzeżenie i docenienie wartości słowa NIE w ustach naszych dzieci. To pierwszy krok do nawiązania kontaktu, do początku rozmowy i do słuchania – dwóch stron. Drugim krokiem jest traktowanie poważnie tego, co dziecko mówi. Bo dziecko ma prawo powiedzieć czego chce, czego nie chce, co czuje, czego oczekuje. Naszym zadaniem jest wysłuchanie tego i znalezienie rozwiązania tak, by po prostu się dogadać.
Potrzeby fundamentalne
Kiedy dziecko przychodzi na świat, ma trzy podstawowe psychologiczne potrzeby do zaspokojenia. I w ciągu życia, o tych trzech potrzebach nam nieustannie – swoim zachowaniem – przypomina. Każdy z nas ma te potrzeby. To potrzeba relacji, kompetencji i autonomii. Jeśli dziecko źle się zachowuje, to znaczy, że tam w środku, pod powierzchnią źle się czuje. I woła do nas tym swoim trudnym zachowaniem o pomoc, o zaspokojenie tych trzech kluczowych potrzeb. Potrzeba relacji – uwielbiana przez dzieci – niedoceniana przez nas. Bo zawsze nie mamy czasu, by wysłuchać, tylko wydajemy polecenia i rozkazy. Gnamy z tym teraz, natychmiast, w tej chwili! Albo jeszcze gorzej, niby słuchamy, ale nie słyszymy i w konsekwencji, nie uwzględniamy tego, co zostało nam powiedziane, a forsujemy znowu to, jak musi być, bo my – dorośli – tak powiedzieliśmy. A dziecko chce zostać usłyszane. Bez wtrącania się, bez Twojego ciągłego ALE. Ono chce się z Tobą dogadać, naprawdę – ale chce też być usłyszane, chce by jego zdanie też wzięto pod uwagę. Nie warto powtarzać wciąż i wciąż – jak mamy w zwyczaju – Znowu mnie nie słuchasz. Ile razy mam powtarzać. Co z Tobą nie tak, że tego nie robisz?! Bo to nie jest rozmowa, to są krzyki bezsilności. Potrzeba kompetencji to nic innego, jak wiara w to, że się potrafi. Samemu zawiązać buty, włożyć kurtkę, ułożyć talerze w szafce. Pomyśl, jak czuje się dziecko, kiedy cały czas słyszy, że znowu coś zrobiło nie tak – nie tak, czyli nie po TWOJEJ myśli. Kiedy słyszy wciąż Zostaw, nie mamy czasu, ja to zrobię. Czuje się bezużytecznie. Pomyśl, jak Wy byście się czuli, gdyby cały czas ktoś Wam mówił, że zrobi to lepiej – szef, mąż, partner? To po prostu przytłaczające, takie słowa – a mamy tendencje w wychowaniu dzieci powtarzać je non stop – sprawiają, że czujemy się beznadziejnie, sprawiają że czujemy, iż nie nadajemy się do niczego. Poczucie wartości staje się zerowe. I wreszcie potrzeba autonomii. Dziecko czuje, że może, że ma wpływ, że też się liczy i że jego zdanie jest brane pod uwagę. Dzieci walczą o to, by być ludźmi, a nie powinni, bo nimi są. To my dorośli, często z bezsilności, dla świętego spokoju nie traktujemy ich poważnie, nie respektujemy ich oczekiwań, wyborów. A dzieci potrzebują o sobie decydować. I mogą. Mogą zadecydować, co zjedzą na śniadanie jeśli zaproponujesz im jajecznicę albo owsiankę. Mogą zadecydować, czy ubiorą koszulkę w paski czy z ulubionym bajkowym bohaterem do przedszkola. Mogą zadecydować, że najpierw chcą odpocząć, zobaczyć bajkę, a później siądą do lekcji, do ćwiczeń terapeutycznych, do obowiązków.
Dziecko współpracuje, słucha i działa
Jeśli dostrzeżemy te kluczowe trzy potrzeby, jeśli będziemy je dostrzegać w zachowaniu naszych dzieci – dogadamy się nimi. Bo dzieci z natury chcą współpracować. Więc zamiast powiedzieć: Daj mi spokój. Idź pobaw się sam, nie ma czasu, muszę wypakować zmywarkę. Powiedz: Wiesz co, ok – pobawimy się razem, ale najpierw muszę wypakować zmywarkę. Pomożesz mi? Szybciej się z tym wtedy uporamy! Dziecko słucha, działa i współpracuje z nami, jeśli postawimy na jakość słuchania, na uważność względem dziecka, więc zamiast wybuchać, zamiast krzyczeć – zrób pauzę – zawsze kiedy czujesz, że nie wytrzymasz, bo znowu mówisz, a ono znowu nie słucha. Weź oddech, usiądź, zastopuj swoją reakcję zanim ona nastąpi. I ze spokojem zacznij rozmawiać, proponując rozwiązania problemu. Drugim krokiem do współpracy jest dostrzeżenie trudnych emocji – złości, gniewu – nie duście nigdy złości dziecka, nie mówcie, że ma iść do pokoju się uspokoić! Te emocje trzeba wykrzyczeć, wytupać, wyskakać. I mając taką wiedzę, możecie w spokojnym czasie, w weekend ustalić razem – jak tę złość z siebie wyrzucić. Możesz zaproponować, że wtedy dziecko może rzucać poduszką, intensywnie skakać – na przykład zamiast Cię bić, szarpać czy gryźć. By się porozumieć zarówno nasze emocje, jak i emocje dziecka muszą być wyregulowane. Trzecim krokiem jest WSPÓLNE ustalenie zasad. Ustalacie je… rozmawiając ze sobą, ustalacie je razem. Możecie je zapisać na kartce, stworzyć plakat. Jeśli powiesz dziecku: Nie godzę się na to, byś codziennie oglądał bajkę – ustalmy razem, jak to będzie wyglądać. Zaufajcie, że ono zaproponuje rozwiązanie albo sami je zaproponujcie: Zróbmy tak – jeden dzień oglądasz bajkę, to w kolejnym dniu robimy coś innego – ok? Co Ty na to? Możesz wybrać, co chcesz robić, a możemy zadecydować wspólnie w tym dniu. I krok czwarty, czyli konsekwencje. Nie kary, a logiczne skutki działań – Jeśli chcesz, żebym razem z Tobą się pobawiła, to posprzątaj najpierw w pokoju, bo niewygodnie mi tym chaosie i bałaganie. – Nie, wrzucenie klocków pod szafę nic nie da, dalej jest bałagan. Klocki do pudełka, książki na półkę. – A pomożesz mi? – Pomogę! Dawaj, wrzucaj tutaj… I co najważniejsze, nie odpuszczajmy tych konsekwencji. Jeśli ustaliliśmy, że dziecko ogląda bajkę 30 minut, nie gódźmy się dla świętego spokoju na następną, na kolejne 30 minut. Bo odpuszczając raz czy dwa, dziecko to zapamięta i uzna, że ustalone zasady nie działają, więc nie mają sensu.
Budowanie relacji zależy od nas – rodziców – i zaczyna się nie inaczej, tylko naszym spokojem. Bo kiedy my wybuchamy, kiedy każemy coś zrobić w trybie: Natychmiast do wanny. To za chwilę nasze dziecko też nam powie: Masz to natychmiast zrobić. Natychmiast podaj mi kredki! Dzieci nas naśladują. I tylko od nas zależy, jak to naśladowanie będzie wyglądało.
Bibliografia
Z.A. Żuczkowska, Dialog zamiast kar