Artykuły

Język emocji. Czyli jak mówić, by nie krzywdzić. Zwłaszcza w grudniowym czasie oczekiwania – zdrowa komunikacja w rodzinie

Grudzień to dla wielu rodzin czas wyjątkowy – pełen przygotowań, wspólnych planów, rozmów o prezentach. To czas wspólnego oczekiwania na Święta. W tym okresie łatwo jednak o napięcia. Zmęczenie, pośpiech, ilość obowiązków czy różne wyobrażenia o idealnych Świętach mogą sprawić, że w domu pojawia się więcej nieporozumień i konfliktów. Warto więc zatrzymać się na chwilę i przyjrzeć się językowi, którym na co dzień rozmawiamy z dziećmi i z sobą nawzajem. Bo to, jak do siebie mówimy zostaje w nas, w naszych dzieciach do końca życia. Taki sposób komunikacji również przekazujemy dalej. Pamiętajmy, że dzieci uczą się przez naśladowanie. I tak, jak naśladują nasze zachowania, powtarzają również komunikaty, które słyszą. Postawmy na… język emocji. Sposób komunikacji, który pomaga zrozumieć siebie i innych. Nie chodzi o perfekcyjne rozmowy, ale o uważność, szacunek i świadomość wpływu słów na rozwój najmłodszych.

Słowa, które ranią

Dla dzieci rodzic jest najważniejszym punktem odniesienia. To od rodziców dzieci uczą się jak reagować, kiedy pojawiają się trudności, jak rozmawiać o emocjach, radzić sobie z nimi. Wreszcie jak rozmawiać o niepowodzeniach i porażkach. W tej codziennej komunikacji, w której sprawy bieżące przeplatają się z ważnymi, czasami my dorośli zapominamy o tym. Kiedy używamy komunikatów oceniających lub zbyt ostrych, dziecko odbiera je często jako prawdę o sobie, a nie jedynie chwilową frustrację dorosłego. W sytuacjach napięcia, w momentach trudnych często dajemy się ponieść emocjom, krzyknąć, zmienić ton głosu, czy użyć komunikatów, które mogą ranić: Zawsze wszystko psujesz, Co rano trzeba na ciebie czekać!, Zachowujesz się jakbyś miał 2 lata, Ile razy jeszcze mam powtarzać?! Nawet jeśli wypowiadamy je w zdenerwowaniu, dla dziecka pozostają one silnym i trudnym doświadczeniem. I nie oszukujmy się – takie słowa każdy z nas chociaż raz wypowiedział. Jeśli sobie zdamy sprawę z tego, że taka forma komunikacji raczej nie sprzyja rozwiązaniu naszych codziennych i błahych problemów, będzie nam łatwiej ich unikać, zastępując takimi słowami, by nie krzywdzić, a spróbować się porozumieć.

Język emocji

W języku, który buduje nie dzieli możemy stosować kilka zasad. I jeśli tylko zechcemy je przyjąć i ćwiczyć, nasze relacje będą dużo lepsze, a sposób komunikacji nawet w sytuacjach skrajnych i nerwowych – wspierający. Najważniejszą zasadą jest nie oceniać. Dziecko lepiej zrozumie sytuację, kiedy opowiemy o tym, co nam się nie podoba, a nie wtedy kiedy ocenimy jego zachowanie. Zamiast mówić wciąż – jesteś niegrzeczny, nie słuchasz – lepiej opisać, co się wydarzyło: rozrzuciłeś klocki, to jest niebezpieczne – pozbieraj je, bo ktoś może nadepnąć i zrobić sobie krzywdę. Używając komunikatów przez pryzmat pierwszej osoby „ja” – pozwalają nam one pokazać emocje, ale bez obwiniania. Możemy powiedzieć Jestem zdenerwowana, kiedy nie odkładasz rzeczy na miejsce, bo wtedy trudniej nam się przygotować. I ze spokojem wytłumaczyć, by tak nie robić w przyszłości. To z pewnością przyniesie lepszy skutek niż krzyk i hasła typu Znowu zrobiłeś bałagan, ile można mówić, by chować rzeczy na miejsce! W naszej komunikacji niezbędna jest też przestrzeń na emocje dziecka. Szczególnie w grudniu, który zwykle jest pełen bodźców, czas i zadania do wykonania mogą być dla najmłodszych mocno przytłaczające i zwyczajnie trudne.  Emocji nie należy tłumić, dlatego kiedy dziecko sobie z czymś nie radzi, jest smutne płacze – pamiętajmy że to naturalna reakcja jego układu nerwowego na ilość wszystkiego wokół. Zamiast słów – czasami mamy wrażenie uwielbianych przez wszystkich – Przestrzeń, nie przesadzaj, nic się nie stało! – lepiej nazwać emocje: Widzę, że jesteś smutny – i zachęcić do rozmowy: Jestem tutaj, chcesz o tym porozmawiać, chcesz się przytulić? Dzieci często bardziej reagują na ton niż na treść komunikatu. Spokojny, łagodny głos daje poczucie bezpieczeństwa. Dlatego spokój polecamy dużo bardziej niż krzyk. Jeśli to Ty jesteś zdenerwowana, zanim zaczniesz krzyczeć na dziecko, spróbuj oddechem wyregulować siebie i swoje emocje. I ze spokojem kontynuować dyskusję.

Bez względu na to, jak bardzo będziemy się starali zachować spokój, wiemy, że są takie momenty, kiedy po prostu… wybuchamy. Dlatego nie da się budować relacji, wychowywać dziecka z szacunkiem i miłością, kiedy nie ustalimy jasnych zasad i konsekwencji. Bo wychowanie oparte na porozumieniu bez przemocy, na języku emocji i na dobrym przywództwie polega na umiejętnym stawianiu granic i na rozmowie. To klucz – bez krzyku, ale za to konsekwentnie: Jeśli zdążysz ubrać się w pięć minut, to przed wyjściem zdążymy jeszcze pobawić się klockami.

Grudzień przerasta każdego

Bez względu na to, jak bardzo kochacie Święta i jak bardzo uwielbiacie przygotowania do nich, każdemu z nas z czasem się… ulewa. Ma dość tego wszystkiego, co jeszcze trzeba, wypada, muszę, koniecznie. Dziecko tym bardziej czuje napięcie, kiedy między robieniem pierników, kartek świątecznych i przygotowań do jasełek w przedszkolu, musi zachować spokój i opanowanie w domu. To nierealne. Dlatego dobrze uświadomić sobie, że ten przepełniony magią czas, przepełniony jest też stresem. I jak to zrozumiemy i zaakceptujemy, możemy spróbować się w tym odnaleźć. Na spokojnie. Warto zaplanować wspólne rytuały – krótką rozmowę, rodzinną wieczorową porą na podsumowanie dnia, przy filiżance herbaty, wspólne pieczenie pierników, gra planszowa, dzięki której się oderwiemy od codzienności, zapalenie świeczek i lampek, by stworzyć przyjemną atmosferę i pozwolić się wyciszyć naszej głowie. To momenty, które otwierają na rozmowę, na oddech i budują więź, przy okazji tworząc też przestrzeń do rozmowy. Warto wtedy porozmawiać o naszych wzajemnych oczekiwaniach, o tym co dla kogo ważne. O swoich potrzebach – naszych, dorosłych i naszych dzieci. Bo przecież dzieci również mogą mieć swoje świąteczne potrzeby i oczekiwania, a każdy z nas może chcieć spędzić ten czas nieco inaczej. I warto wreszcie odejść od schematów, że trzeba, że wypada. Nie, nic nie wypada i niczego nie trzeba. Im szybciej to zrozumiemy, tym szybciej zadbamy o dobrostan psychiczny swój i swojej rodziny. W tym wszystkim, nie zapominajmy, że emocje to coś zupełnie naturalnego. Złość, smutek czy frustracja to normalne uczucia – zarówno dla dorosłych, jak i dla dzieci. Najważniejsze jest to, jak o nich mówimy i jak reagujemy, a gdy pojawi się kłótnia, warto później do niej wrócić: Przykro mi, że podniosłam głos. Następnym razem spróbuję powiedzieć to spokojniej. To uczy dziecko odwagi do przepraszania. Kiedy i my przepraszamy, dzieci uczą się, że to zupełnie normalna sprawa.

Język, który buduje

Zdrowa komunikacja nie polega na idealnych rozmowach, ale na codziennym staraniu się, by być bliżej siebie. W grudniowym czasie, gdy tak wiele mówi się o bliskości, warto zacząć od najprostszych słów – rozumiem cię, jestem z tobą, możemy o tym porozmawiać. W grudniowym czasie warto znaleźć moment, by wspólnie zastanowić się nad jakością naszych relacji. Język emocji to język, który nie rani a buduje. Jeśli dzieci nauczą się go w domu, zabiorą go ze sobą w dorosłe życie. I niech to będzie najważniejsze grudniowe przesłanie, a nie to wszystko, co trzeba.

Nasz newsletter!